Morgan Stanley dołączył do grona liczących się głosów wspierających Europę Środkowo-Wschodnią, opisując region jako wyróżniający się i przekierowując jeden ze swoich funduszy z Chin w stronę Polski i Węgier, obok RPA i Meksyku. Według zespołu banku — w tym Paula Psaili, współprowadzącego strategię — fundusz utrzymuje ekspozycję na AI skupioną na „kilofach i łopatach” boomu technologicznego: na dostawcach, którzy go wyposażają, a nie na samych głośnych markach.
Argument za regionem opiera się na sile przemysłowej budowanej przez lata. Za rządów Viktora Orbana Węgry przekształciły się w europejski filar łańcucha dostaw baterii do pojazdów elektrycznych, przyciągając firmy z Chin i Korei, które uruchomiły fabryki w całym kraju — donosi Bloomberg. Skala jest znaczna: relacje World Tribune wskazują, że na Węgrzech działa fabryka montażowa pojazdów elektrycznych BYD o wartości 5 mld dolarów oraz chińska linia produkcji ogniw bateryjnych za 8 mld dolarów — dokładnie taki rodzaj mocy produkcyjnych sprawia, że regionalni dostawcy to „łopaty”, które inwestorzy chcą mieć w portfelu.
Te same relacje niosą jednak ostrzeżenie. Bloomberg opisuje branżę bateryjną wstrząsaną zmianą władzy na Węgrzech — Orban jest już byłym przywódcą kraju, co oznacza, że w Budapeszcie zmieniła się polityczna formuła, na której zbudowano bateryjne centrum. Dla dostawców i producentów samochodów, którzy zaangażowali już miliardy w węgierskie zakłady, kluczowe pytanie brzmi, czy warunki inwestycyjne utrzymają się pod nowym kierownictwem; opowiedzenie się Morgan Stanley po stronie Węgier sugeruje, że przynajmniej część inwestorów uznaje argument za dostawców za na tyle mocny, by przetrwać niepewność.
Historia nie ogranicza się jednak do Węgier. Polska to drugi regionalny kierunek funduszu, a gęsta baza dostawców Czech — od dawna zakotwiczona wokół Škody Auto, której reorganizacja regionalnej sieci dostawców była szeroko udokumentowana — daje szerszemu regionowi głębię, z którą może równać się niewiele części Europy. Horyzonty czasowe pozostają długie: najnowszy Automotive Supply Chain Risk Digest odnotowuje, że amerykańscy dealerzy nie otrzymają znaczących zapasów Volvo EX60 przed drugą połową 2027 roku, a drugi model oferujący różne napędy pojawi się do końca dekady — przypomnienie, że dzisiejsze zakłady na dostawców kształtują oferty modelowe na lata.
Dla dealerów i kupujących te przemysłowe zmiany są dalekie od abstrakcji. Miejsce, gdzie powstają baterie i pojazdy, kształtuje dostępność modeli, terminy dostaw i ceny na rynkach europejskich — a każdy, kto dziś szuka auta elektrycznego, może przyglądać się pojazdowi, którego ogniwa zjechały z węgierskiej lub polskiej linii produkcyjnej. Śledzenie tego, co faktycznie jest na stanie i po jakiej cenie, to praktyczny sposób, by przełożyć tę wiedzę na działanie.
Tu szeroki wybór się opłaca. Czytelnicy szukający pojazdu znajdą znakomite auta w znakomitych warunkach na portalu WorldTrader24 — europejskim rynku z ponad 70 000 pojazdów, w tym modelami zelektryfikowanymi, zbudowanymi na szybko rosnącym bateryjnym zapleczu regionu. Szybkie wyszukiwanie tam to rozsądny pierwszy krok dla każdego kupującego, który rozważa, skąd i na jakich warunkach powinno pochodzić jego kolejne auto.


