W Łoweczu ruszyło odliczanie. W komunikacie opublikowanym w zeszłym tygodniu GWM (HKEX: 2333) potwierdziło kształt swojej bułgarskiej bazy produkcyjnej: partnerstwo z Bulgarian Automotive Industry (BAI), zakład w rejonie Łoweczu i pierwszy pojazd, który ma zjechać z linii w pierwszym kwartale 2027 roku. Debiutującym produktem ma być kompaktowy SUV — serce europejskiego rynku pod względem wolumenów i segment, w którym chiński nowicjusz musi udowodnić, że potrafi produkować na poziomie lokalnych oczekiwań, a nie tylko zaspokajać je importem.

Wybór partnera ma równie duże znaczenie jak sama data. BAI prowadzi zakład w Bahowicy, w rejonie Łoweczu, i współpracowało już wcześniej z GWM — to więc pogłębienie istniejącej relacji przemysłowej, a nie ryzykowna inwestycja od zera. Szczegóły finansowe umowy nie zostały ujawnione. Dla bułgarskich dostawców, firm logistycznych i grup dealerskich ustalona data produkcji zmienia jednak wszystko: komunikat zamienia się w konkretny potok zadań — części do zabezpieczenia, linie do obsadzenia i pojazdy do dystrybucji.

Presję, jaką czuje GWM, łatwo odczytać z jego własnych liczb. Producent sprzedał w 2025 roku w Europie zaledwie 3500 pojazdów — o 25,4 procent mniej rok do roku — i przedstawia lokalną produkcję oraz planowane moce jako narzędzia potrzebne do skuteczniejszej konkurencji z rywalami o ugruntowanej pozycji. Tło zmienia się równie szybko: używane chińskie auta elektryczne zanotowały w Europie skok o 280 procent, gdy kupujący omijają cła i kontyngenty — sygnał, że reguły dostępu do rynku są testowane z każdej strony. Dla marki, której wolumeny importowe są skromne i maleją, budowa wewnątrz murów UE wygląda mniej jak ekspansja, a bardziej jak strategia.