Na zagrzebskich placach dealerskich pojawił się nowy znaczek, do którego trzeba się przyzwyczaić. Ebro, hiszpańska marka wchodząca na nowe rynki europejskie, oficjalnie rozpoczęła działalność handlową w Chorwacji, inaugurując swój pierwszy chorwacki salon w stolicy — to ruch otwierający ekspansję, która przewiduje osiem centrów w całym kraju. Dla marki znajdującej się w samym środku międzynarodowej ekspansji Chorwacja nie jest epizodem pobocznym; to przyczółek.
Plan produktowy jest równie jasny jak plan sprzedażowy. Ebro przybywa z czterema SUV-ami, wszystkie produkowane w Barcelonie, a każdy pojazd przeznaczony na rynek chorwacki jest składany w zakładzie Ebro Factory w miejscowej strefie Zona Franca. Ta zamknięta pętla oznacza, że chorwacki popyt bezpośrednio zasila hiszpańską produkcję, a eksportowy zryw marki ma dodatkowo rozpędzić barceloński zakład. A Zagrzeb to dopiero pierwszy krok: trwają już przygotowania do przybycia Ebro do sąsiedniej Słowenii.
Wybór momentu jest wymowny. Chorwacki desant Ebro przypada na czas, gdy regionalny sektor motoryzacyjny przyciąga poważny kapitał — najświeższym przykładem jest kredyt w wysokości 15 milionów euro z Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju dla firmy Selzer Automotive Bosnia, przeznaczony na rozbudowę zdolności produkcyjnych i zwiększenie produkcji komponentów do pojazdów elektrycznych i hybrydowych. „Pozwala nam to inwestować w nowe maszyny, zaawansowane technologie produkcyjne i zwiększenie mocy produkcyjnych w zakresie komponentów do pojazdów elektrycznych i hybrydowych” — powiedział Michael Stötzel, dyrektor generalny Selzer.



