Nadwyżka jednego kraju to okazja na innym rynku – a jak się okazuje, złoty interes dla pośrednika. Regionalne media doniosły, że lokomotywy spalinowe wycofane z floty państwowego łotewskiego przewoźnika kolejowego LDz Cargo i sprzedane na aukcji ponownie pojawiły się na ukraińskim portalu ogłoszeniowym – wycenione na mniej więcej dwukrotność ceny uzyskanej pod młotkiem. Tabor miał na dobre zejść z ksiąg łotewskiego państwa; zamiast tego stał się podręcznikowym przykładem transgranicznego arbitrażu aktywami.
Sednem historii jest różnica cen. Niezależnie od tego, co przyniosła aukcja, ukraińskie ogłoszenia sugerują, że wolny rynek wycenia te konie robocze na dwukrotność tamtej kwoty – dowód ożywionego popytu na używaną trakcję poza Bałtykami oraz marży dzielącej cenę minimalną państwowego sprzedawcy od sumy, którą kupujący realnie zapłaci. Dla Łotwy cała sytuacja to niewygodne przypomnienie, że nadwyżkowe aktywa wycenione pod szybką sprzedaż mogą zostawić na stole prawdziwe pieniądze – pieniądze, które trafiają do cudzej kieszeni.
Ten obrót aktywami przypada na czas szerszej presji na łotewską ekonomikę transportu. Ceny paliw wzrosły o 34,5 proc. w ujęciu rocznym, a diesel – robocze paliwo przewoźników i stacji rozrządowych – podskoczył o bolesne 38,1 proc. Październik nie przyniósł ulgi: ogólne ceny paliw transportowych podniosły się w ujęciu miesięcznym o kolejne 0,2 proc., napędzane skokiem cen autogazu o 9,2 proc., wynika z danych IndexBox.
Łotysze jednak nie zmienili dramatycznie sposobu, w jaki konsumują paliwo, zauważa ekonomista banku SEB Dainis Gašpuitis, który mimo skoku cen nie widzi dużej zmiany w nawykach konsumpcyjnych. Jego rada jest dosadna: przejrzyj nie tylko to, ile jeździsz, ale całościowe wydatki na energię – recepta, która równie mocno dotyczy firm logistycznych przeliczających ekonomikę tras, jak i gospodarstw domowych krzywiących się na ceny na stacji.
Bóle głowy sektora nie kończą się na paliwie. Regionalne doniesienia o handlu zbożem wskazują, że własny łotewski potencjał eksportowy – około miliona ton od łotewskich rolników plus trochę zboża z Litwy – jest zbyt mały, by samodzielnie rozpalić zainteresowanie handlowców w regionie, a gracze rynkowi mieliby widzieć sens jedynie w „mieszaniu” go z tranzytem z Federacji Rosyjskiej. Dla kraju, którego porty i koleje zbudowano na przepływach wschód–zachód, ta arytmetyka to ciche ostrzeżenie: wolumenów, które niegdyś wypełniały łotewskie terminale, nie zastąpią same krajowe zbiory.
Od partii aukcyjnych po wagony zbożowe wspólna nitka jest jasna: na ciasnym rynku odpowiedni pojazd w odpowiedniej cenie znaczy więcej niż kiedykolwiek. Kupujący polujący na wszystko – od oszczędnego auta miejskiego po ciężkiego konia roboczego – znajdą sensacyjne samochody w sensacyjnych warunkach na WorldTrader24, europejskim rynku z ponad 70 000 pojazdów.



