Europejski rynek samochodowy może właśnie przechodzić ciszę przed burzą. Nowa analiza Forbes autorstwa Neila Wintona wskazuje, że krótkoterminowa prognoza dla branży jest stabilna, ale jej przyszłość to chaos — a selekcja obejmie znacznie więcej niż tylko linie montażowe. „Podejrzewam, że wielu obecnych producentów samochodów zdoła ugruntować swoją pozycję w tym nowym krajobrazie, podobnie jak podczas »japońskiej rewolucji« w branży motoryzacyjnej” — stwierdza analiza, choć sama dostrzega jeszcze większe wyzwania przed nami. Dla bazy dostawczej Europy Wschodniej to ostrzeżenie ma szczególny ciężar.

Stabilną teraźniejszość widać w liczbach. Jak donosi Automotive News, pracownicy fizyczni mogą otrzymać około 13 000 dolarów w GM i co najmniej 10 500 dolarów w Fordzie, jeśli obie firmy zrealizują w tym roku swoje prognozy finansowe. Wypłaty na taką skalę sygnalizowałyby, że dwaj najwięksi klienci branży spodziewają się osiągnięcia celów — uspokajające tło dla producentów części, których portfele zamówień zależą od wolumenów OEM.

Tymczasem chaos zapisuje się w polityce. Plan UE „Made in Europe” — który, jak już informował EastAutoNews, wstrząsnął globalnymi dostawcami — wytyczyłby twarde granice wokół jednolitego rynku: samochody importowane z Japonii nie kwalifikowałyby się do dotacji UE, a modele produkowane we Francji, Portugalii i Europie Wschodniej skorzystałyby tylko pod warunkiem, że wystarczająca część ich komponentów będzie pochodzić z Europy. Dla zakładów w regionie ta geografia jest zarazem szansą i egzaminem. Produkcja w Europie Wschodniej wprowadza model do gry; o tym, czy zdobędzie nagrodę, decyduje europejska zawartość.

Pogodzenie globalnych strategii produktowych z wymogami lokalnej zawartości będzie kolejnym chodzeniem po linie. Nawet gdy Bruksela forsuje lokalizację, producenci samochodów projektują ponad granicami: Ford Indie informuje, że jego nowa wersja zapożycza rozwiązania stylistyczne od amerykańskich i europejskich odpowiedników tego kompaktowego SUV-a, w których model jest sprzedawany bez koła zapasowego na tylnej klapie. Produkty globalnie się zbiegają właśnie wtedy, gdy regulatorzy ciągną specyfikację materiałową w drugą stronę — a na tym ścisku zyskają najwięcej dostawcy, którzy potrafią dostarczyć europejską zawartość w konkurencyjnym koszcie.

Dla kupujących praktyczny skutek tego przetasowania ukaże się w salonach — w tym, które modele zdobędą wsparcie i jak będą wycenione. Do tego czasu sprytnym posunięciem jest porównywanie ofert z całego kontynentu: czytelnicy poszukujący pojazdu znajdą sensacyjne auta w sensacyjnych warunkach na portalu WorldTrader24 — europejskim rynku z ponad 70 000 pojazdów.