Ładowanie pojazdów elektrycznych na Łotwie osiągnęło poziom, przy którym uzupełnienie baterii zajmuje mniej więcej tyle czasu, co standardowa przerwa na kawę — wynika z publikacji serwisu lasi.lv. Ten postęp zmienia oblicze podróży na długich dystansach dla łotewskich kierowców i eliminuje jeden z najbardziej uporczywych zarzutów, z jakimi mierzą się dealerzy, przekonując niezdecydowanych klientów do modeli zelektryfikowanych.

Sam moment jest jednak kłopotliwy. W lutym 2025 roku Estonia, Łotwa i Litwa odłączyły się od sieci energetycznej BRELL i przeszły na synchronizację z siecią europejską, a ceny energii w krajach bałtyckich wzrosły kilkukrotnie od czasu zerwania przez region więzi z Rosją — wynika z doniesień z tego tygodnia. Każda kilowatogodzina wprowadzana do baterii kosztuje teraz więcej, co zmienia prędkość ładowania z funkcji komfortu w dźwignię ekonomiczną.

Na Brukselę rośnie presja, by zareagowała. Litewski minister energii Lukas Savickas wezwał Unię Europejską do powstrzymania rosnących cen gazu, twierdząc, że blok musi podjąć działania, aby przezwyciężyć kryzys energetyczny i ograniczyć wzrost cen. Dla regionalnego handlu motoryzacyjnego ta interwencja to przypomnienie, że koszty energii zajmują dziś centralne miejsce w każdej kalkulacji całkowitego kosztu posiadania pojazdu elektrycznego.